Dwa Lata Temu Pisałam, Że To Już Koniec Mówienia Ludziom, A...

Dwa lata temu pisałam, że to już koniec mówienia ludziom, a jednak wciąż pasja i żarliwa chęć uszczęśliwiania ludzi na siłę pchała mnie do tego, żeby ludziom pokazywać, co mogą zrobić, aby ich życia były cudem na ziemi.

Siedzę sobie na tiktoku i chyba dzięki niemu widzę, że to naprawdę już jest definitywny koniec. Na fejsie zresztą też sporo reklam o czytaniu z kronik akaszy, o odczytach duszy, o układaniu ścieżki duszy itd.
Dokładnie coś takiego, jak religia. Opowiadanie i bazowanie na czymś, czego nie da się absolutnie zweryfikować.
Natomiast zdolności, jakie posiada człowiek są absolutnie weryfikowalne i powtarzalne do tego stopnia, że można je wykorzystywać do widzialnych eksperymentów.

Dzisiaj na tymże tiktoku pewna młoda dziewczyna twierdzi, że nie wszyscy rodzą się z talentami jasnowidzenia czy innymi zdolnościami i że trzeba być wybranym, aby tego doświadczyć. No brawo. Czyli większość ludzi to ułomne karykatury człowieka, a tylko wybrani są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Mało tego, ci wybrani muszą mieć jeszcze predyspozycje i choćby ćwiczyli latami, nigdy się tego nie nauczą tak, jak matematyki.

Przyznam, że dawno takich bredni nie słyszałam. Co do matematyki, to sama jestem totalnym nygusem i nienawidziłam matematyki do momentu, kiedy w ekonomie mieliśmy nowego nauczyciela. Siekiera z niego straszna była i nie potrafił uczyć, ale wymagał i zwyczajnie nas kosił dla przyjemności. Miałam to szczęście, że oboje rodzice mojego chłopaka to byli matematycy. Matka wzięła mnie w takie obroty, że zrozumiałam o co w tej matematyce chodzi, ale siedziałam i od nowa, od nowa, odnowa przerabiałam, aż zajarzyło.

Kolejne lekcje z matematyki, to była bajka. Głosiłam sie do tablicy i nauczyciel bywał mocno skonfudowany, bo nie miał mnie na czym zagiąć. Koleżanki i koledzy z klasy dziękowali mi za wyjaśnienie, bo teraz oni również rozumieją. Ale według tej młodej damy coś takiego jest niemożliwe.

Każdy mądry człowiek wie, że to nie predyspozycje i nie talenty decydują o sukcesie w każdej dziedzinie, ale trening aż do nieprzytomności. Ćwiczenia mentalne, fizyczne, intelektualne, energetyczne, medytacyjne…. to jest klucz do osiagnięcia wyników, a nie predyspozycje. I nie trzeba być wybranym. Trzeba być zdyscyplinowanym, konsekwentnym i stałym w dążeniu do doskonałości. Udowodniło to wielu naukowców, chociaż jeden z nich poszedł o krok dalej i rzeczywiście pokazał, że można bez jakiegokolwiek treningu wzbudzić u każdego żywego człowieka wszelkie zdolności, jak telepatia, telekineza, nawet teleportacja! Pisałam o tym już wielokrotnie i nie będę tutaj tego przytaczać. Eksperymenty te były tak przełomowe, że trzyliterowa agencja skonfiskowała wszystko, a biednego Calligarisa zniszczono.

Ludzie nie mogą wiedzieć za dużo. Ludzie mają wierzyć autorytetom, słuchać głosów, channelingów i mediów oraz żyć w przeświadczeniu, że nic nie mogą na tym łez padole zrobić sami. A mogą i mają potężną moc. Potężną…

Jednak, jak napisałam w tytule i w treści, to już koniec. Pokazywałam ludziom od 2013 roku, jak wykorzystać swój potencjał, czym są wibracje i co robić, żeby świat rozwinął przed nami czerwony dywan.
To mój ostatni wpis na ten temat tutaj. Kończę definitywnie z mówieniem o mocy człowieka, bo wszyscy dosłownie pławimy się w tej wiedzy. Bóg wysłuchał tych, którzy skarżyli się, że nie mają dostępu do wiedzy i nie mają możliwości wzrastać i dążyć do doskonałości i do połączenia ze źródłem. Dzięki milionom ludzi, którzy odeszli z tego świata na przestrzeni wieków, otrzymaliśmy tę wiedzę w latach 60-tych. I nie była to żadna Dolores Cannon, ani Donald Walsch czy inni czytający „kroniki akaszy” albo regresujący.

Otrzymaliśmy podręcznik do nauki. Elementarz z zadaniami do wykonania. To nawet nie jest transerfing ani rosyjska psychotronika. To jest trudniejsze i wymaga więcej czasu. Bez znaczenia kto w co wierzy, musi być jedynie otwarty na wiedzę i mieć samozaparcie, bo za drzwiami czeka twarda szkoła poznawania… siebie.

Zatem kończę opowiadanie o magii. Nie powiem już ani słowa sama od siebie na ten temat. Mogę to zrobić tylko w sytuacji, gdy zostanę poproszona przez właściwą osobę, a poznam ją, bo nie bez powodu jestem Projektorem, więc z definicji każdą napotkaną osobę natychmiast skanuję. (Bożę dziękuję za tę wiedzę, jeszcze kilka lat temu nie wiedziałabym, jak jej użyć).
Wszystko, co do tej pory zostało tutaj napisane, zostaje. Wiele z tych treści się już zdewaluowało, ale niech służy we wskazywaniu kierunku i otwieraniu głowy.

Wszystkie inne sekcje i tematy nadal będą rozwijane. Bo Różowa Klara to moje ulubione miejsce do komunikowania światu tego, co wydaje mi się ciekawe i wartościowe. Przede wszystkim sfera stricte fizyczna, jak dietetyka, która jest fundamentem i głównym przedsięwzięciem w moim życiu potrzebna do tego, aby ciało, nasza biochemiczna maszyna zadziałała, jak należy i spowodowała udrożnienie kanałów energetycznych, co w efekcie doprowadzi też do otwarcia oczu na inny świat.

I w sumie teraz dopiero czuję sie wolna. Uwolniłam się sama od siebie, tej naprawiającej świat. Zamykam ten rozdział i jestem wdzięczna za te piękne 11 lat dowiadywania się o sobie i świecie.


Odkryj więcej z Różowa Klara

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

꧁ 🌸 Różowa Klara 🌸 ꧂