Nie jestem żadną starą duszą. Myślę, że nikt nie może o sobie powiedzieć, że jest starą, albo młodą duszą. Ci, którzy mają odwagę to mówić, są ignorantami.

Ignorant, to ktoś, kto ignoruje wiedzę. To nie to samo, co głupek. Żeby była jasność.
A jak wygląda wiedza?

Prawda jest tylko jedna. Jeśli zaczniemy mówić Twoja prawda jest taka, a moja taka, to już nie będzie mowy o prawdzie, tylko o własnym punkcie widzenia. Tak?

OK. Skoro wierzymy w stwórcę i wierzymy, że był jeden. To już zakrawa na personifikację, ale idźmy dalej. Skoro najpierw był jakiś stwórca, świadomość, bez której nie zamanifestuje się materia, a my jesteśmy częścią tej świadomości, to niech mi ktoś wytłumaczy, jakim cudem, skoro wszyscy jesteśmy tym samym tchnieniem życia stwórcy, jedno tchnienie jest stare, a drugie młode.

Jesteśmy z jednego źródła. Nie możemy o sobie mówić inaczej niż to, że wszyscy mamy dokładnie tę samą cząstkę boskiej świadomości. Ona nie ma wieku. I wiem, wiem, że ktoś mi może powiedzieć: że stara dusza to taka, która wiele razy inkarnowała się na ziemi i ma bogate doświadczenie, a inna dopiero zaczyna.

Jest to dla mnie bełkot nie do przyjęcia. Wszystkie te informacje oparte są na wierze. Zero faktów. A podobno kończąca się epoka ryb bazuje na wierze, natomiast nachodząca era wodnika to fakty, nauka, namacalne dowody.

Więc ja się pytam, jak to możliwe, że w ostatnich latach mamy tak potężny wysyp ludzi, którzy zwyczajnie pieprzą głupoty, omamiają dziwnymi opowieściami, channelingami, przepowiedniami, które de facto nas programują.

Ludzi robią kursy, jak wysyłać innym światło miłości, podczas gdy sami jej nie mają. Robia kursy łączenia się ze źródłem.
Robią kursy stwarzania własnej rzeczywistości. Robią kursy podnoszenia wibracji.

Ludzie robią kursy…. Ale nie czytają książek. Nie kopią, nie szperają, wolą zapłacić za gotowca, który przeszedł przez kilka pryzmatów interpretatora – twórcy kursu. Następnie zadają miliardy pytań na grupach kursowych, bo ich szare komórki nie pracują, nie wysilają się. Dostają gotowca, który ma działać. Nie ma tu żadnej róznicy między sprzedawaniem odpustów przez kościół.

W książkach jest wiedza. Czytanie uruchamia inne procesy w mózgu, rozbudza wyobraźnię, powiększa przestrzeń i determinuje kontemplację.
W książkach są wszystkie odpowiedzi i kiedy czytasz w ciszy i skupieniu, nie potrzebujesz zadawać miliarda pytań na grupie, z których żadna odpowiedź nie da Ci tego, co jest w książce.

Najgorszy rodzaj oszustwa dla mnie to robienie przedstawień hipnozy i channelingu. Czasem nawet kilkugodzinne sesje gromadzą setki widzów. Obejrzałam kilka z nich. Zwłaszcza te włoskie, które są na polski tłumaczone.
Któregoś razu oglądam pewną rgresję. To było na początku ub roku, jeszcze przed pandemią. Dziewczyna w transie odpowiadała na pytania. Nie powiedziała absolutnie niczego więcej, niż to, co mówią wszyscy na YT i nie trzeba być świadkiem tej mistyfikacji, by posłuchać opowieści, czym np jest księżyc, jaką ma strukturę itd.

Dodam, że są to bardzo ciekawe opowieści, ale znów… Niczym nie poparte. Nie dowiadujemy z channelingów nic więcej poza to, do jakich wniosków dochodzą różni szperacze, nie mający nic wspólnego z głosami z innych światów, czy nami z przyszłości.

Jakoś tak sie dziwnie składa, że na przestrzeni ostatnich lat, ani jeden przekaz nie powiadomił o nadchodzącej pandemii. Nie padło nawet jedno słowo wskazujące na to, co teraz się dzieje. Nigdzie, w ani jednej przepowiedni na przestrzeni wieków nigdy nie odnotowano przewidywania zarazy.
W sumie nie mogło ich być, bo zarazy jako takiej nie ma, więc po co przepowiadać coś, czego nie ma i nie miało być.

Jednak, gdyby wierzyła w pandemię i wieryła w przepowiednie, to powinnam znaleźć cokolwiek na potwierdzenie, ale nic. Wielka pustka. Nie ma nic o zasypywanym niebie. Nie ma nic o kształcie ziemi w przekazach.

Wszystko opiera się na cyklach, naturze, pewnych odchyleniach i potężnej wiedzy, do której my nigdy nie otrzymamy dostępu. To jest wiedza namacalna, przechowywana w przeastnych archiwach, ciagnących się kilometry. Wiem, że jesteśmy zbyt prymitywni na to, by cokolwiek ogarnąć. Jesteśmy tylko ogniwem w łańcuchu pokarmowym i do prawdziwych naczelnych jest nam jeszcze bardzo daleko.

OK, poleciałam z tematem, ale wracając do tytułu tego wpisu. Zawsze uważałam, że wiedza powinna być darmowa i ona jest darmowa. Pływamy w morzu wiedzy, ale tak jak ryba nie ma świadomości wody, tak i my nie mamy świadomości wiedzy.


Odkryj więcej z Różowa Klara

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

꧁ 🌸 Różowa Klara 🌸 ꧂