W biznesie online mówią nam wszyscy, jak należy działać, aby mieć wyniki.
Niby wiem, bo zaprawiona w boju już jestem, ale wciąż przez wszystkie lata mam skrupuły, albo raczej opór.
Doskonale znam smak sukcesu, wielkich pieniędzy i prawdziwej, naturalnej magii w życiu, gdzie o czym tylko myślę, manifestuje się.
Mimo, iż wiem, że trzeba się „wynajmować” do rzeczy, których się nie lubi lub nie chce na ten moment robić, sama tego nie robiłam, bo nie widziałam potrzeby. Wydawało mi się, że kocham to, co robię. Albo kochałam, przez ostatnie 10 lat.
Od frustracji do wolności: decyzja, która zmienia strategię działania w biznesie online
W pierwszy poniedziałek nowego roku wchodzę do mojego ” gabinetu” i jeszcze przed klapnięciem na fotelu czuję falę braku szczęścia. Bardziej rozpaczy, że znowu muszę być dietetykiem, którym nigdy nie chciałam być. Znowu mam sprawdzać co, kto je, jakby sam nie umiał siebie dopilnować i znowu mam powtarzać w kółko wciąż te same rzeczy kolejny, jedenasty rok z rzędu.
Usiadłam w tym fotelu i oczy mi się zaszkliły.
Byłam jak sparaliżowana. Kolejny rok mam działać, jak Generator? Ja jestem Projektorem. Moją rolą jest ukierunkowywanie cudzej energii na sukces. Bo taka jest moja sygnatura dana mi w momencie poczęcia. Nie narodzin.
Tak. Mamy niewielki krąg cudownych klientek, które są z nami już dłuższy czas. Kocham te babeczki jak własną rodzinę, ale one już wiedzą, jak jeść, jak sobie radzić i mamy super paczkę. Dobrze się ram czuję i to jest dla mnie komfortowe.
Moment, w którym sukces przestał mieć sens
Kiedy w 1993 roku miałam okazję zobaczyć pierwszą prezentację biznesu, w klasie szkoły podstawowej w moim rodzinnym miasteczku, zakochałam się w tym systemie.
Oznaczał on bowiem dla mnie wolność od wykonywania cudzych poleceń i odpowiedzialność za siebie.
I to stało się moim motorem napędowym przez te wszystkie lata.
I teraz, siedząc w tym fotelu, otwieram klapę laptopa, otwieram strony i czuję się coraz bardziej nieszczęśliwa i uwięziona w klatce. Znowu mam robić kolejny rok to, co odbiera mi sens życia, radość i energię.
I tak mija cały dzień. Rozmawiam z mężem. Wciąż odczuwam czarną rozpacz i mówię mężowi, że szukam pracy i zostawiam to wszystko. Nie chcę już być doradcą dietetycznym, bo to nie jest moje, a dziś to już wiem na 100%.
Podejmuję decyzję, że równolegle do działań online będę aktywnie szukać pracy. Innej, jakiejkolwiek, aby uciec od sprawdzania cudzych posiłków.
Projektor w generatorskim świecie
I tu dzieje się kilka rzeczy na raz.
Po pierwsze podejmuję decyzję i ją akceptuję w 100%. Jestem gotowa opuścić nawet biznes, w którym jestem na bardzo wysokiej pozycji, aby tylko znaleźć coś, co da mi więcej wolności i wyrwie z generatorskiego kołowrotka.
Rozmawiam z ważnymi dla mnie osobami w zespole i utwierdzam się coraz bardziej, że to jest właściwy kierunek.
Po drugie, nieświadomie, z automatu „wynajmuję się” do wykonywania swoich dotychczasowych obowiązków i one mi w tym momencie nie ciążą.
Energia zaczyna płynąć. Czuję się rewelacyjnie, śpię jak dziecko, znów marzę na potęgę, a w pracy….. No cóż, tam zaczyna się dziać magia. Rzeczy, które ostatnio widziałam 10 lat temu, znowu się wydarzają.
Pracuję teraz więcej niż przez ostatnie 5 lat, ale idę własną ścieżką. Robię dokładnie to, do czego zostałam powołana.
A więc z transerfingowego punktu widzenia, spełniłam wszystkie warunki, aby podświetlić nowy wariant rzeczywistości.
Byłam w momencie, kiedy w moim sercu nie miałam już nic do stracenia i ponad wszystko potrzebowałam wolności.
Gdy zmieniła się strategia, wróciła energia
Ten stan zupełnie przypadkowo pozwolił mi odkryć nową dla mnie strategię działania, dzięki której na innym fanpage w tydzień przybyło mi prawie 2 tysiące obserwatorów i około 40 kontaktów na dzień. Bez reklamy, bez wysiłku.
Teraz jeszcze potrzebuję to dobrze zorganizować. Zatem jest dokładnie tak, jak kiedyś pisałam, że kiedy człowiek osiąga swoje dno, jakie by ono nie było, nawet mając wszystko wiele, albo nic, wchodzi do innego świata. Z zerowym poziomem ważności. Tu jest cały szkopuł.
Jeśli działa się w zgodzie ze strategią własnego typu, co na każdym poziomie dodaje skrzydeł, dzieje się magia.
Wkraczam więc w tym roku na ścieżkę, gdzie moja lewopółkulowa część natury może się realizować na maksa. Zawsze chciałam pokazywać schematy, liczby, strategie, twarde fakty i naukę. Dopóki męska energia mną „rządzi”, potrzebuję działać biznesowo, strategicznie, a nie przejmować rolę motywatora, co już z założenia jest skazane na porażkę, bo jeśli dorosły człowiek potrzebuje motywacji z zewnątrz, to znaczy że nie ma celu i nikt na całym świecie nie zmusi go do osiągnięcia czegoś, czego nie ma.
Powrót do pierwotnego celu i budowanie zespołu
Od teraz buduję zespół. Czyli skupiam się w 100% na tym, po co zaczęłam ten biznes 10 lat temu.
To, co już zbudowałam, funkcjonuje już swoim własnym rytmem i niech się dzieje, bo mój świat troszczy się o mnie i wszystko idzie tak, jak trzeba.
Odkryj więcej z Różowa Klara
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.


