Rośliny leczące raka

Nie ma czegoś takiego, jak rośliny leczące raka czy inne choroby. Nie ma czegoś takiego, jak dieta odchudzająca czy koktajle wyszczuplające, itd.

Wszystko, co wkładasz do ust, musi przejść przez cały proces biochemiczny w przewodzie pokarmowym, żołądku, jelitach, by na koniec wyjść w postaci kupy.

To, co dzieje się w trakcie tej wędrówki jest ważne. Jaki koktajl chemiczny się tam tworzy, pod jakim ciśnieniem, jakie substancje się wytrącają, jakie połączenia są zbawienne, a jakie destrukcyjne dla Twojego zdrowia.

Co zostaje zneutralizowane, a co zmienia całkowicie swoją strukturę molekularną po płukance w kwasie solnym w żołądku. Czy w ogóle coś jeszcze zostaje wartościowego dla bakterii, które czekają trochę dalej na jedzonko? A może i tym razem będą się przyglądać gnojówce sunącej przed nimi, z której nie da się wyłuskać nawet jednej nanocząsteczki zdatnej do jedzenia?

Może znowu będzie głód i strach? Bo mózg nie zna litości. Nie wybacza. On musi żreć. Musi mieć ucztę. Jeśli nie, zabierze wszystko i zewsząd, bo on musi przetrwać. Wyłączy najmniej przydatne dla niego organy, sparaliżuje… On potrzebuje najwięcej energii, w końcu jest szefem, panem i władcą.

Tam w jelitach rośnie panika. Histeria. Pusty ruch, krzyk i rozpacz. Zaczyna się wojna na noże, armaty i bomby atomowe.

Strzelają do siebie, walczą o jedzenie, wyrywają sobie ręce, nogi, ucinają głowy, wysysają krew pod świszczącymi kulami.

Codziennie większe pobojowisko. Codziennie mniej siły. Codziennie mniej chęci do życia i więcej bólu, dziur w jelitach i opuchnięć. Bo jesz wciąż więcej i więcej, a głód nie znika. Jesz coś, co nie jest jedzeniem, ale wierzysz, że to jedzenie. Płacisz kosmiczne sumy z bio i eko, ale wojna tam w środku trwa nadal i się rozkręca.

A Ty wciąż od rana do wieczora myślisz tylko o jedzeniu. Masz doły. Pojawia się depresja, brak sił do życia, brak marzeń i brak sensu.

Teraz czas na nowy rozdział w życiu. Choroby. Robisz badania i dowiadujesz się, że masz objawy. Leczysz się. Wróć, leczysz objawy.

Objawy? Nie chorobę?

Nie. Bo nie wiadomo jaka to choroba. Trzeba wymyślić nową głupio i skomplikowanie brzmiącą nazwę i objaw uznać za nową jednostkę chorobową. Trzeba sprzedawać dużo lekarstw. Wszak wojna i choroby to jest najlepszy na świecie biznes.

O! Nowy objaw! Nowa choroba. One wszystkie staną się za moment rakiem. A kiedy już o nim mowa, na scenę wchodzą szamani. Uzdrowiciele, zielarze, obudzeni, holistycy, którzy robią dokładnie to samo, co medycy. Skupiają się na wybranych fragmentach. Różnica jest tylko taka, że medycy mają prawo wykonywania zawodu lekarza, a szamani nie. Ale oni wszyscy robią dokładnie to samo. Leczą objawy, straszą i skupiają się na wybranym kawałku.

Holistycznie, znaczy całościowo, więc nie można mówić, że coś leczy raka, a co innego cukrzycę.

Jeśli człowiek niedomaga, to objawia się to albo rakiem, albo cukrzycą, albo alzheimerem, parkinsonem czy nadciśnieniem.

Ale to całe ciało i dusza są zdemolowane. Taki człowiek musi raz i porządnie zabrać się za siebie od każdej strony. Psychika, ciało, duch, lęki i żywienie. Razem. Bo to ta całość wykonuje czarną, ciężką robotę.

Kiedy w trakcie dobrej diety włączam program eliminowania kompulsywnego objadania się, usuwania lęków, czyszczenia pola energo-informacyjnego razem z ruchem fizycznym, dzieje się magia w ciągu kilku dni.

Czemu do jasnej Anielki tak oczywiste rzeczy ludziom umykają? Dlaczego jest tyle naiwnych ludzi, którzy wierzą, że można odkręcić część ciała, jak w maszynie, naprawić i z powrotem przykręcić?

Dlaczego ludzie szukają bylejakości, byle wegetować, zamiast tworzyć tu raj na ziemi dla siebie? Dlaczego tak mało ludzi będzie miało kiedykolwiek szansę na to, by poczuć czym jest prawdziwe zdrowie? Jak niesamowity jest to stan.

Żadna pojedyncza roślina, tabletka, chemia nie leczy raka.

Zdrowie to cały działający żywy byt/kompleks i tak go trzeba traktować.


Odkryj więcej z Różowa Klara

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

꧁ 🌸 Różowa Klara 🌸 ꧂