Detoks2

Chyba jestem już zmęczona trochę tym dziwnym, przepełnionym wszystkim światem. I wiem, że nie jestem sama, bo jest nas cała masa. Wiedzy po uszy, mądrości po czubek głowy i coraz więcej okłamywania siebie, że idę wymarzoną drogą. Nie, nie idę wymarzoną drogą, idę narzuconą sobie, wmówioną i udaję, że jestem szczęśliwa.

Zużywam ogrom energii na to udawanie i niepłakanie każdego dnia. Na wymuszanie fałszywej radości, na lęk przed utratą kontaktu z ludźmi, którzy są dla mnie ważni, na udawanie, że cieszy mnie praca i że wcale się nie frustruję.

O co mi najbardziej chodzi? O to, że pracując nad sobą intensywnie, odkryłam, że kiedy nie dopuszczam do głosu mojego ego, czuję się nikim. To stan przejściowy, dopóki nie przyzwyczaję się do tego poczucia bycia niezauważaną przez nikogo, bo najważniejsze, abym to ja zauważyła samą siebie, a tego jeszcze nie umiem dobrze.

Bywają dni, kiedy wychodzi mi fantastycznie i czuję się najszczęśliwszą osobą na ziemii, ale wahadła wciąż mnie zahaczają i rządzą moją uwagą. Czyli… Odbierają mi energię. I wtedy znowu przychodzi chwila, kiedy jest mi źle.

Wtedy właśnie pojawia się stan nazywany wypaleniem, a nie jest niczym innym, jak spadkiem energii i gdy tylko jej poziom wraca, nagle wszystko uszczęśliwia i pojawia się bezwysiłkowy, naturalny, bez zaciągania energetycznego długu HAJ.

We wtorek, 15 września wchodzę w detoks mentalny. Przygotowałam już caly harmonogram. Nie wiem czy go gdzieś wrzucę. Wiem z doświadczenia, że żadne workbooki nie dają mi wsparcia, a jedynie obecność moja własna. Wiem, dziwnie brzmi, ale ta obecność, to nic innego, jak uważność i świadomość bycia w tu i teraz.

Zaczynam przy okazji pełne ładowanie potoków energetycznych i teraz wyjaśniam, dlaczego dopiero 15-go.

Pewnie, że mogłabym od razu, dziś albo jutro, ale tym razem potrzebuję najpierw uporządkować jedzenie. Od 2 tygodni skutecznie uruchamiam „naturalny ozempik”, czyli jem inaczej. To już jest wielka zmiana dla całej biochemii i nie chcę całej siebie bombardować wszystkim na raz. Nowy sposób jedzenia na początek też potrzebuje sporej dawki mojej energii, aby nie wracać do starych nawyków. Zatem nie chcę się wykańczać zbytnio.

Mam teraz czas na regulację hormonalną i trawienną. Za tydzień dojdzie detoks mentalny i ładowanie akumulatorów. Pewnie, że chciałabym wszystko i już, bardzo to kusi, ale nie wolno rzucać się na wszystko na raz.

Robię to dla siebie. Dla swojego dobrostanu. Dla większej mocy i podniesienia energetyki. Wtedy wszystkie dylematy wyprodukowane w tej chwili przez udręczony tiktokowym przewijaniem umysł zabiera mi moc i stąd moje spadki energetyczne.

Zamierzam też podnieść cenę rocznego programu x 3. W tej chwili to 2342 zł. Docelowo będzie 7000 zł.

W tym całym projekcie najlepsze jest to, że ja to wszystko praktykuję i doskonale wiem co i jak działa oraz kiedy. Gdy przestrzegałam zasad, zarabiałam miliony, życie miałam jak w bajce i byłam dosłownie w raju.

Potem porzuciłam zasady świata więc świat też mnie porzucił. Odbił mój stosunek do niego. To takie proste.

I przychodzi taki moment, kiedy czuję gotowość, bo to ta gotowość jest gwarantem sukcesu. Nie samo działanie. Gotowość na zmianę, która de facto jest tym zamiarem zewnętrznym. Wtedy dopiero cały świat się przekofigurowywuje i daje nam to, o czym śnimy na jawie.

Ja działam. Czasu jest mało. Będzie coraz gorzej i jeśli teraz się nie wzmocnię i nie zadbam o własne pole ochronne, później już zabraknie mi energii nawet na wstanie rano z łóżka.



Odkryj więcej z Różową Klarą

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze informacje na swój adres e-mail.

RK (#8)



꧁ 🌸 Różowa Klara 🌸 ꧂