75327163 ef59 4b3b 8683 edfe41dec903

No i stało się to, co było nieuniknione. Trochę żałuję, że tak późno, ale lepiej tak, niż wcale.

Ludzie mają potrzebę bycia podziawianymi, sławnymi, kochanymi, potrzebnymi, itd. To jest normalne i potrzebne.

Załatwiamy sobie te rzeczy poprzez dążenie do sukcesu w jakiejś dziedzinie. Czasem jednak zdarza się, że silna ambicja idzie w parze z brakiem kręgosłupa moralnego i wtedy pojawiają się kłopoty, bo pół biedy, jeśli nie uczestniczą w tym dążeniu inni, wmieszani pośrednio, będąc częścią zespołu, co w tym konkretnym przypadku miało niestety miejsce.

Usuwam z zespołu dziewczynę, która nie potrafiła samodzielnie podjąć decyzji, jak działać i w efekcie trzymała dwie sroki za ogon. Dochodziło do sytuacji, że ona, będąc częścią mojego zespołu, ustalała wiele rzeczy z moim upline’m tak, jakbym to ja była częścią jej zespołu i dowiadywałam się o wielu ważnych rzeczach dosłownie w ostatniej minucie, kiedy już sytuacja zmuszała ją do poinformowania mnie, bo inaczej mogłoby być jeszcze bardziej nieciekawie.

Dziewczyna ambitna, odnosi sukcesy, ale przy tym krótkowzroczna i bez poczucia moralności w stosunku nie tylko do reszty zespołu, ale do własnych ludzi.

Załatwia sobie za plecami sprawy, które dotyczą nas wszystkich z moim upline’m, co ciekawe, my ustalamy, organizujemy, a oni we dwójkę nagle zmieniają scenariusz i my, zespół, w którym przez 5 lat rosła i nabywała wiedzę, nagle jest be i nie musimy o niczym wiedzieć.

To akurat jest najmniej istotne, bo wiadomo, że spotyka się na swojej drodze ludzi, którzy nie potrafią być lojalni i zawsze pójdą tam, gdzie dla nich jest najwięcej korzyści. Bardzo to popieram, bo jest to zgodne z naturą.

Nie popieram jednak sprzedawania się za garść srebrników, sprzedawania wiedzy, którą się wypracowuje przez lata z zespołem, za jedną godzinę bycia podziwianą na zoomie i może jeszcze trochę po… Sprzedając na dodatek nieswoją wiedzę, którą dostaje się na tacy, kiedy nie tworzy się nawet miligrama własnej strategii.

Po trupach, byleby błyszczeć przez chwilę, nie ważne, że daję konkurencji wiedzę, która należy się własnemu zespołowi. Wypaplanie wszystkiego, by poczuć się ważną, to też był jeden z problemów, który wiele, wiele razy omawiałyśmy. Jaki mądry przedsiębiorca sprzedaje wiedzę tylko po to, żeby ktoś go podziwiał. Dzieci niech kamienie żrą. Ważne, że poczułam się jak gwiazda.

Zdarzało się, że dowiadywałam się na samym końcu o jakimś zaproszeniu jej do konkurencji, żeby opowiedziała, jak działa. Okazywało się, że to też było już ustalone z moim upline’m, tyle, że on jej nie zna, nie pracował z nią wcześniej i nie wie, że dla niej know how to towar wymienny za podziw i wszystko wypapla. Nie raz przyznawała mi rację, że rzeczywiście nie powinna wielu rzeczy mówić i przygotowywałam ją do takich spotkań, bo za każdym razem okazywało się, że ta dziewczyna nie posiada naturalnych barier w sprzedawaniu niekoniecznie swojej wiedzy na prawo i lewo tylko dlatego, że zaślepił ją autorytet osoby zapraszającej.

Więc mówię do niej: Ty nie masz się płaszczyć z wdzięczności za zaproszenie i oddawać całą naszą wiedzę tylko dlatego, że ktoś Cię zauważył. To Ty masz wszystkie asy w rękawie i chcesz je ot tak, po prostu podarować.

To była piąta poważna wpadka. Za każdym razem obiecywałam sobie, że to koniec, ale to moja wychowanka. Moje biznesowe dziecko i zawsze było sporo płaczu z obu stron, aby na koniec dać sobie jeszcze szansę.

Ostatnia sytuacja pokazała mi, jak niebezpieczni są ludzie łasy na pochwały, dla których kariera nie ma przynosić pieniedzy, bo ma się ich wystarczająco dużo, ale, za każdym razem, kiedy ją chwaliłam, za chwilę wyrąbała jakiś paszkwil, który trzeba było naprawiać. I to określenie jest najbardziej adekwatne: po trupach, byle błyszczeć.

Wszystkiego nauczyła się będąc z nami w zespole, ale wystarczyło, ze pojawił się ktoś bardziej charyzmatyczny, natychmiast poleciała, odnosząc przy tym niemałe sukcesy, z tym że za te sukcesy tak naprawdę odpowiada tylko ona, a nie zmiana przewodnika. Bo póki co, tylko ona zapieprza jak wół, dlatego ma te wyniki.

Więc nie o środowisko, ani nowe strategie chodzi, ale o lojalność i uczciwość biznesową plus brak cywilnej odwagi, aby przestać działać na dwa fronty, co w naszym przypadku powodowało co chwilę konflikt w całym zespole i doprowadzało do niemiłych sytuacji.

Okazało się też nagle w pewnym momencie, że cały mój zespół jest dla niej konkurencją, ale kiedy ten właśnie zespół wykładał własne pieniądze na JEJ awans, to wtedy nie był konkurencją? Wtedy wszystko było super i jedna wielka rodzina.

Nie ma mojej zgody na to, aby ktokolwiek wprowadzał złe nawyki biznesowe i wzbudzał niepokój innych. Założę się, że gdy pojawi się ktoś wyżej nad moim upline i wykaże odrobinę podziwu, ona oleje wszystkich i znów poleci do kolejnego.

Oto wyjaśnienie całej sytuacji w skrócie. Oczywiście co do działań mojego upline też nie ma co komentować. Widać, jak na dłoni, że mocno przekroczył cienką linię, jaką jest niewchodzenie w czyjeś kompetencje. Potrzebuję ciszy i nie zamierzam tego więcej omawiać. Jest dobrze tak, jak jest i niech tak zostanie.

Usuwam zgniłe jajo, które szkodzi nam wszystkim, ale w swoim zaślepieniu i żądzy bycia podziwianą, nie widzi demolki, jaką nam wszystkim funduje. Dla mnie to niewdzięcznica pozbawiona kręgosłupa moralnego.


Odkryj więcej z Różowa Klara

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

꧁ 🌸 Różowa Klara 🌸 ꧂